• Archive by category "Chiny"
Header

Blog Archives

Dzień 1, sobota (28.04.2007) Paryż

Przeddzień, piątek (27.04.2007)

No i nadeszła wreszcie ta długo oczekiwana chwila. Pora się pożegnać i udać na dworzec. Niektórym jest trochę trudno, ale cóż sami chcieliśmy. Wsiadamy do ostatniego ekspresu do Warszawy i rozpoczyna się nasza wyprawa. W ostatniej chwili wpada też Jodas. Uroczyście rozpoczynamy naszą włóczęgę butelką miodu z okazji moich lekko przedawnionych urodzin :)  Podróż nam mija w spokoju, jedynie przystanek we Włoszczowej wzbudza ogólne poruszenie wśród pasażerów:)

W Warszawie, w służbowym mieszkanku Jodasa, niektórzy obalają jeszcze wódeczkę. To nic, że już dawno po północy i na czwartą rano są zmówione taksówki, inauguracja musi się odbyć jak należy.

 

Dzień 1, Paryż

Wstajemy skoro świt, a właściwie w nocy. Ścielimy łóżka prawie tak jak było zanim przyszliśmy, tak dla niepoznaki żeby nie było że „ktoś spał w moim łóżeczku” (niezupełnie się to udało bo zapomnieliśmy o prześcieradle, które zostało zwinięte w kącie).

Pod Druciokiem jeszcze w niepełnym składzie...

Pod Druciokiem jeszcze w niepełnym składzie…

(więcej…)

Dzień 2, niedziela (29.04.2007) Pekin

Wysiadamy w Pekinie. Noc się nam zupełnie skróciła. Różnica czasowa wynosi 6 godzin, jesteśmy więc dość zmęczeni i otumanieni, ale sama świadomość, że jesteśmy w Pekinie podnosi nam adrenalinę. Idziemy po bagaże, a tam stoi jakiś Chińczyk z tabliczką z nazwiskami pasażerów, których bagażu nie odnaleziono i widnieje na niej napis „Zdzisław Dec”! No to pięknie się zaczyna:) Jednak ku naszemu zdziwieniu i uldze są wszystkie nasze bagaże (problem był z gitarą, którą mieli nam zabrać, gdyby nie zgodzili się jej wziąć do samolotu jako bagaż podręczny).

Nowoczesne centrum Pekinu

Nowoczesne centrum Pekinu

Postanawiamy wymienić kasę i ruszamy szukać taksówek. Rysiek (nasz kolega mieszkający w Pekinie) mówił, że tak będzie najprościej i że taksówki są tanie, o ile nie damy się naciągnąć:) (więcej…)

Dzień 3, poniedziałek (30.04.2007) Mur Chiński

Z wielkim trudem zwlekamy się z posłań (dla nas to jednak środek nocy) bo mamy przecież umówionego busa, który ma po nas przyjechać. Bus spóźnia się tylko… godzinkę! Okazuje się, że kierowcy biur turystycznych też nie znają miasta, dlaczego nas to nie dziwi:) Ale jest git, jedziemy przecież zobaczyć jedną z największych atrakcji Chin. Pani Chinka jest wporzo, kuma po angielsku więc jest dobrze.

W planie wycieczki jest po drodze zwiedzanie grobowców dynastii Ming. Dobra, możemy to zaliczyć. Grobowce są ok, choć nie do końca wiadomo gdzie właściwie się mieszczą, ale budynki całkiem, całkiem. Typowa chińska zabudowa, więc nam się podoba jak najbardziej.

Brama do grobowców

Brama do grobowców

Jedziemy dalej. Okazuje się, że w planie wycieczki jest również odwiedzenie szpitala, gdzie leczy się starymi chińskimi metodami. (więcej…)

Dzień 4, wtorek (01.05.2007) Zakazane Miasto

Nasze ambitne plany wstania o 5 rano na zmianę warty na placu Tiananmen uległy zmianie, gdy okazało się, że zbudziliśmy się o …10.30! No cóż, to nadal różnica czasu. Nie przejmujemy się tym tylko zbieramy i wyruszamy zwiedzać. Jedziemy metrem, gdzie przy wysiadaniu mało nas nie staranowała jakaś wycieczka ze wsi w niebieskich mundurkach. Czytaliśmy w przewodniku, że w Chinach jeszcze często można się spotkać z sytuacją, że ludzie nie umieją stać w kolejkach ani czekać na swoją kolej tylko po prostu się ryją, kto pierwszy ten lepszy. Doświadczyliśmy tego na własnej skórze :)

Wejścia do Zakazanego Miasta strzegą żołnierze i Mao

Wejścia do Zakazanego Miasta strzegą żołnierze i Mao

Jesteśmy też świadkami scenki, jak pani Chinka w metrze rozkłada dziecku reklamówkę na posadzce, a ono do niej, za przeproszeniem, wali kupę! (więcej…)

Dzień 5, środa (02.05.2007) Szanghaj

Szybka pobudka bo zaraz wysiadamy. Chodzi pani wagonowa i zbiera śmieci do których zalicza również kapcie. Dorotka oddaje jej więc kapcie z naszego przedziału. Nie wszyscy są z tego zadowoleni. Jak można było oddać pani takie fajne chińskie kapcie, może niektórzy chcieli je sobie wziąć na pamiątkę:)

Nasza grupa w Szanghaju. Tym razem blogerka po drugiej stronie obiektywu

Nasza grupa w Szanghaju. Tym razem blogerka po drugiej stronie obiektywu

Żeby wyjść z dworca znów trzeba pokazać bilety (?). (więcej…)

Dzień 6, czwartek (03.05.2007) Suzhou

Wstajemy skoro świt, gdzieś ok.10! Ale co tam mamy cały dzień na ogrody Suzhou więc bez problemu zdążymy. Jedziemy metrem na jakiś dworzec, bo tam podobno jeżdżą autobusy do Suzhou. Okazało się, że owszem odchodzi jeden autobus dziennie, rano! To nic, mamy przecież cały dzień, zdążymy zobaczyć największe atrakcje tego miasta: ogrody wpisane na listę Unesco i klimatyczne kanaliki przecinające stare miasto.

Suzhou - chińska Wenecja

Suzhou – chińska Wenecja

Jedziemy na inny dworzec i próbujemy znaleźć jakiegoś busa. W końcu jakimś cudem jedna pani Chinka chyba nas zrozumiała i prowadzi do wynajętego busa. Bus okazuje się zwykłym autobusem rejsowym, a pani naganiaczką klientów. (więcej…)

Dzień 7, piątek (04.05.2007) Podróż do Guilin

Wstajemy z dużym zapasem, żeby nie zaliczyć wczorajszej wtopy i jednak zdążyć na pociąg. Pada.

Deszczowy poranek w Szanghaju

Deszczowy poranek w Szanghaju

Decydujemy się więc wziąć taksówki i to było zbawienne, bo po pokazaniu biletów taksówkarzom zawieźli nas na jakiś zupełnie inny dworzec, trzeci! Sami pojechalibyśmy pewnie na jeden z tych, który znamy. (więcej…)

Dzień 8, sobota (05.05.2007) Guilin

Docieramy do Guilin. Idziemy od razu w kierunku hoteliku, który udało nam się zarezerwować jeszcze w Szanghaju. Jest podobno naprzeciwko dworca. Rzeczywiście był bliziutko i trafiliśmy bez większego problemu.  Hotelik okazał się istną enklawą dla turystów z Europy. Poczuliśmy się niemal jak w domu. Z każdym można się dogadać, w menu normalne jedzenie i dają normalną herbatę! Spotykamy nawet turystów z Polski. Parę z Wrocławia z trzynastomiesięczną Emilką!

Przedpołudnie spędzamy na załatwianiu wycieczek i po udanych negocjacjach wyruszamy zwiedzić miasto. Samo miasto jest dość nowoczesne, ale sceneria jest wyjątkowa. Charakterystyczne górki z chińskich rycin. Podobno to właśnie te tereny są pierwowzorem znanych nam obrazków z chińskich knajp.

Guilin i charakterystyczne ostańce wapienne

Guilin i charakterystyczne ostańce wapienne

Jedziemy zwiedzić jakąś czadową Jaskinię Trzcinowego Fletu”. (więcej…)

Dzień 9, niedziela (06.05.2007) Spływ rzeką Li Jiang

Pobudka wczesnym rankiem, bo mamy przecież umówioną wycieczkę. Bus dowozi nas w miejsce, gdzie stoi pełno promów. Wchodzimy. W środku prawie jak w samolocie, każdy ma usiąść na wskazanym miejscu, zupełnie bez sensu, bo później i tak wszyscy się rozleźli po całym statku. Czeka nas kilka godzin rejsu przez krasową krainę z fascynującymi iglicami górującymi nad płaskim terenem”. Płyną też z nami Wrocławiacy z małą Emilką.

Zaczynamy spływ...

Zaczynamy spływ…

Widoki rzeczywiście przepiękne. (więcej…)

Dzień 10, poniedziałek (07.05.2007) Tarasy Smoczego Grzbietu

Wstajemy skoro świt według ściśle wczoraj ustalonego planu. Pakujemy się tak jak było ustalone, czyli wkładamy do śpiworów szczoteczki do zębów. Stwierdziliśmy, że tyle nam wystarczy. Co poniektórzy przemycają w śpiworach skarpetki na zmianę. W barze zamawiamy jajecznicę według planu, długo schodzi więc czekamy podenerwowani bo plan nam się obsunął, ale jajecznica prawie jak w domu.

Przyjeżdża bus. Pani Chinka przewodniczka mówi trochę po angielsku. Ona: „Będziemy mieć fajną wycieczkę, OK.?” A my na to „OK.” Jest strasznie śmieszna, mówi coś do nas i się śmieje, ma głupawkę, która i nam się trochę udziela. Po drodze próbuje nam opowiedzieć jakąś historię o sześciu gwiazdach i księżycu i torbie smoka, a właściwie o tarasach smoczego grzbietu. Chyba jest bardzo przejęta swoją rolą. Mówi do nas mniej więcej w ten sposób. „Teraz wam powiem godzinę spotkania, dobrze? No to mówię wam teraz godzinę spotkania, ok? Godzina spotkania będzie…” Po drodze zatrzymujemy się w jednej wioseczce, gdzie dopadają nas panie Chinki z ludu Miao czy Yao żeby od nich kupować chińską tandetę. Wioska super, szczególnie wiszące mosty, ale najbardziej czadowe są te kobiety.

Wreszcie chińska wioska

Wreszcie chińska wioska

(więcej…)

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: