Header

Dzień 10, Poniedziałek (21.07.2008) – Saryjszagan

Idziemy nad jezioro spotkać się z Denisem, który ma nas zabrać na rejs po okolicznych wysepkach. Nu Denisa niet. Trochę wieje, może to jest powód, dla którego go nie ma, zastanawiamy się przez chwilę i postanawiamy działać. Idziemy go poszukać.

Szukaliśmy Denisa naprawdę wszędzie...

Szukaliśmy Denisa naprawdę wszędzie…

Włazimy na podwórka, ale nikogo nie ma. Pukamy do jakiegoś domu, wychodzi gość w majtkach, chyba go obudziliśmy. Mówi, że Denis mieszka gdzieś tam, ale jest sztorm i nikt nie popłynie łódką. Dalej szukamy naiwnie Denisa, ale nikawo niet. No dobra, pojedziemy do Wojennego Goradu, który gdzieś tu podobno jest niedaleko.

Siedzimy pod sklepem z tubylcami i czekamy na polecenia Tomka, którego wybraliśmy na kierownika wycieczki do Wojennego Goradu. Jakaś pani zagadnięta pod dworcem organizuje nam transport.

Wojennyj Gorad

Wojennyj Gorad

Wjeżdżamy do jeszcze niedawno zupełnie zamkniętego miasta. Miejscowości Priozierskoje (wojennyj gorad czyli miasto-baza wojskowa) nie ma nawet na mapie (w 2008)!

Ani w przewodnikach ani nawet w GOOGLE MAPS!

Ani w przewodnikach ani nawet w GOOGLE MAPS!

Była to rosyjska, tajna baza wojskowa, gdzie były robione doświadczenia z bronią antyrakietową, które podobno przyczyniały się do zwiększania dziury ozonowej! Intrygujące miejsce.

Można je było dostrzec jedynie na zdjęciach satelitarnych!

Można je było dostrzec jedynie na zdjęciach satelitarnych!

Dziś miasto wygląda przygnębiająco. Opustoszałe i wyludnione, choć nie zupełnie. Stare bloki straszą oknami bez szyb i obdrapanymi ścianami.

Swoją świetność miasto ma już raczej za sobą

Swoją świetność miasto ma już raczej za sobą

Gość wysadza nas przy skarpie z samolotem. Schodzimy w dół na plażę. Jest po prostu cudownie! Rozbieramy się do strojów i kąpiemy w morzu, nie chwileczkę przecież to jest jezioro, ale skały i fale naprawdę mogą zmylić.

Razem z nami plażują się jeszcze dwaj sałdaty i grupka dzieci. Ciekawy zestaw. Cudownie spędzamy czas bawiąc się na falach i oczywiście biegając po skałach z aparatami.

Plaża jak nad morzem

Plaża jak nad morzem

Idziemy do miasta. W centrum nadal królują symbole komunizmu, czerwone gwiazdy, sierpy i młoty. Siadamy w knajpce. Pani bardzo cierpliwie tłumaczy nam z dziesięć razy co można zjeść. Niektóre nazwy nic nam nie mówią. Zamawiamy łagman, płow, borszcz i coś tam jeszcze. Jedzonko całkiem, całkiem. Najlepiej smakują nam te dziwne potrawy i piwo.

Niewiele zostało śladów po wielkiej bazie wojskowej

Niewiele zostało śladów po wielkiej bazie wojskowej

Wracamy do Saryjszagan i idziemy nad jezioro, może są mniejsze fale i Denis na nas czeka. W drodze towarzyszą nam dzieci. Oczywiście rozeszła się już wieść po miasteczku o grupie turystów fotografujących wszystko co się rusza. Biegną za nami i krzyczą turysty idut.

Łaziło za nami stado dzieci...

Łaziło za nami stado dzieci…

Odnajduje się Denis. Szykuje nam łódkę! Rewelacja. Łódka okazuje się motorówką. Może być i motorówka. Nikt z nas nie płynął wcześniej motorówką więc jesteśmy podwójnie podekscytowani.

Wsiadamy, ruszamy i… serca nam podchodzą do gardeł. Gość zapitala jak oszalały! Skaczemy w powietrzu po falach z zawrotną prędkością! Woda bryzga, włos rozwiany, dziewczyny oczywiście drą się jak opętane, a Denisowi w to graj. Po jakimś czasie oswajamy się nieco, ale adrenalina wciąż nam skacze, zaczyna nam się to nawet podobać, jesteśmy nawet w stanie podziwiać zgrabne nogi Denisa, które zauważa Agnieszka.

Denis gna jak szalony

Denis gna jak szalony

Denis zawozi nas na wysepki, gdzie rzeczywiście są pelikany! Wpływamy z impetem w szuwary żeby wypłoszyć ptaki, które zrywają się do lotu. Jest zadymiście! Co prawda ze zdjęć prawie nic nie wychodzi, ale jaki fun.

Z trzęsącej się motorówki nie łatwo zrobić ostre zdjęcie...

Z trzęsącej się motorówki nie łatwo zrobić ostre zdjęcie…

Pod koniec wycieczki niektórzy wyskakują jeszcze z motorówki do jeziorka. Zostajemy na plaży. Mamy jeszcze trochę czasu do pociągu, więc znów się kąpiemy w Bałchaszu, a Tomek nawiązuje przyjaźnie z Kazachami pijącymi wódeczkę nad jeziorkiem.

Ostatni rzut oka na Saryjszagan

Ostatni rzut oka na Saryjszagan

Dobra wracamy do gastinicy po rzeczy i na pociąg. Wyrzucamy jeszcze śmieci do kontenera przed hotelikiem i chcemy ruszać, a tu pani biegnie za nami. „Gdie wasz musor, zabierzcie wasz musor z naszego kontenera. Tego nikt nie obsługuje.” Nie kumamy o co jej chodzi. Asia wskazuje nawet na Astronoma myśląc, że chodzi jej o naszego szefa. Jak już łapiemy, że chodzi o śmieci, które grzecznie wyrzuciliśmy tam gdzie ich miejsce, nie możemy wprost uwierzyć. „To co mamy z tym zrobić? Wyrzućcie gdzieś na ulicę.” No tak, to już rozumiemy skąd się biorą na ulicach tony śmieci, których nikt nie sprząta.

Wsiadamy do pociągu. Jedziemy oczywiście plackartą. Wszyscy mamy miejsca na górze, ale naiwnie liczymy, że może ktoś się zamieni i będzie szansa, żeby usiąść gdzieś razem w kupie. Udaje nam się coś zadziałać, choć nie było łatwo.

Przyjechał pociąg. Kto żyw idzie pohandlować

Przyjechał pociąg. Kto żyw idzie pohandlować

No, nie wszyscy chcieli siedzieć z nami. Astronom i Tomek wolą towarzystwo dwóch dziuń, z którymi się zaprzyjaźniają. One z kolei nie zostają im dłużne, karmią ich tym co maja najlepszego, w związku z tym chłopy gardzą naszą skromną kolacją! Mało tego, jak się dziunie dowiedziały, że mamy gitarę to chciały, żeby im pograć kołysanki do snu! A chłopakom w to graj! My jednak dajemy naszym mężczyznom do zrozumienia, że to już za wiele! Na szczęście opamiętują się trochę.

Futrzak i dziunie :)

Futrzak i dziunie :)

Siadamy w końcu wszyscy razem, pijemy wódeczkę i prowadzimy do późnej nocy poważną dyskusję na temat emocji i rozumu. A bodźcem do dyskusji była bania Futrzaka, którą wypił razem z Kazachami nad jeziorem! Jak to, z Kazachami tak, a z nami nie? Jesteśmy tym tak dogłębnie dotknięci, że nic nam nie przemawia do rozumu, nawet tłumaczenie Futrzaka, że my przecież jesteśmy mądrzy i nam nie musi się tłumaczyć dlaczego nie pije:)

This entry was posted in Kazachstan i Kirgistan


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044