• Indie i Nepal »
  • Dzień 11, Środa 20.01.2010 – Panorama na Himalaje. Bhaktapur
Header

Dzień 11, Środa 20.01.2010 – Panorama na Himalaje. Bhaktapur

Wstajemy skoro świt i idziemy na śniadanie do naszej super knajpki przy hotelu. Zimno, ale pan zapala nam ogień. Cudownie. Dostajemy się na jakiś dworzec autobusowy, skąd jeżdżą autobusy do tej wioski z widokiem na Himalaje.

Czekając na autobus

Czekając na autobus

Autobus. Nie ma już miejsc siedzących, zastanawiamy się chwilę czy wsiadać, ale upychamy się jeszcze. Tomek próbuje stać, ale nie jest lekko, bo dach jest strasznie nisko. Nepalczycy są nieco niżsi od przeciętnego europejczyka. Ludzi zaczyna przybywać, więcej i więcej. Za chwilę jesteśmy już upchani jak w konserwie. Mało tego, ci co się już nie upchną w środku włażą na dach, który też już jest zapchany na maksa. A my wahaliśmy się czy wejść, bo nie było miejsc siedzących:). Masakra.

Przejechać z 500 metrów :)

Przejechać z 500 metrów :)

Autobus zatrzymuje się co 10 metrów i ciągle dobiera ludzi, gdzie oni chcą tu wejść? Droga w wiecznej budowie, korek niemiłosierny, kurz, ścisk, dziury, duchota. Jedziemy z prędkością 5 km na godzinę. Czy on nie może się zatrzymać raz na jakimś przystanku, zabrać jednych ludzi a wysadzić innych, zamiast zatrzymywać się na każde skinienie i walenie w dach?! Czy oni nie znają pojęcia: „przystanek”?!!! 15 kilometrów jedziemy 2 godziny!!! Podróżowanie po tym kraju to prawdziwe wyzwanie.

Widok jednak rekompensuje trudy przejażdżki, bo widzimy przepiękną panoramę Himalajów.

Himalaje

Himalaje

Idziemy na spacer po wiosce. Kierujemy się w górę do punktu widokowego. Jest to bardzo przyjemny spacerek po schodkach. Zaliczamy też jakąś świątynię Kali, wtopa totalna. Docieramy do jakiegoś schroniska, włazimy na sam dach i siadamy na obiadek z widokiem na Himalaje. Jest cudownie.

Obiadek z widokiem

Obiadek z widokiem

W drodze powrotnej decydujemy się jeszcze zaliczyć jakiś zespół świątynny, buddyści, fajny klimat itp. itd. – czytamy w przewodniku.

Jesteśmy, idziemy i okazuje się, że to nie to miejsce, o którym czytaliśmy w przewodniku? To gdzie jesteśmy okazuje się jednym z trzech najważniejszych miast w Nepalu, Bhaktapur, byłą stolicą i w ogóle rewela! Wstęp 10 dolców! Nieźle. Dobra jak już tu jesteśmy to wchodzimy.  Ania z Bartkiem wymiękają, za drogo, a do tego Ania jeszcze nie czuje się za dobrze po zemście Sziwy.

Zanurzamy się w klimat miasteczka. Pierwsza świątynia, a tu po prostu czad! Odbywa się właśnie jakaś ceremonia. Małe dziewczynki przechodzą jakąś inicjację religijną. Ubrane są w bajecznie kolorowe i błyszczące stroje, każda wygląda jak księżniczka. Stoimy z otwartymi paszczami. Jesteśmy urzeczeni.

Ihi lub Bel Marriage

Ihi lub Bel Marriage

Ruszamy dalej. Miejsce okazuje się magiczne. Cudowne świątynie, klasztory, placyki, a wszystko misternie rzeźbione w drewnie. I tak wygląda niemal całe miasto, nie są to pojedyncze perełki jak w Katmandu. Coś cudownego.

Robimy sobie dość szybki spacerek, zaliczamy wszystkie co ważniejsze miejsca, co placyk to bardziej nam się podoba. Dostajemy cynk od Otczyków, że też są w środku. Wleźli na krzywy ryj gdzieś bocznym wejściem z tubylcami:)

Wracamy. Autobus już nie taki straszny. Chyba po zmroku mniej jeżdżą, co nie oznacza bynajmniej, że jest luźno, o nie!

W Katmandu znów ruszamy na zakupy. Plecaki rosną. No nie, musimy stąd już wyjechać, bo zbankrutujemy.

Nepalska wódeczka szybko nas zmęczyła :)

Nepalska wódeczka szybko nas zmęczyła :)

Imprezka w pokoju. Lokalna wódeczka, przymierzamy wszystkie zakupy, szczęśliwi idziemy spać.

This entry was posted in Indie i Nepal


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044