Header

Dzień 12, Środa (23.07.2008) – Jezioro Ałmatyńskie cd.

Ranek. Okazuje się, że Astronom zajmuje na wspólnym łóżku o wiele więcej miejsca niż mu przysługiwało :)

W siedem osób na jednym łóżku jeszcze nie spaliśmy :)

W siedem osób na jednym łóżku jeszcze nie spaliśmy :)

Decydujemy się spędzić trochę czasu w tym pięknym miejscu i idziemy na spacerek w górę strumienia. Widoki są przepiękne i tym piękniejsze im zapuszczamy się dalej i dalej.

Gdzie strumień płynął z wolna...

Gdzie strumień płynął z wolna…

Przed nami wyłaniają się co raz to nowe, ośnieżone szczyty. Są naprawdę zachwycające. Cudownie spędzamy poranek wyżywając się artystycznie.

...a foty robią się same

…a foty robią się same

Wracamy do naszego wagoniku i zjadamy wszystko co jeszcze mamy. Wychodzi po jednej kromeczce. Idziemy do pani się rozliczyć. Podajemy jej pieniądze, a ona na to „Rzuć na ziemię.” My znów w szoku. Tomek posłusznie kładzie kasę na betonowej ścieżynce, a pani buciorem spycha pieniądze na ziemię i depcze po nich!? Patrzymy na nią jak oniemiali. Jest naprawdę niesamowita. Na odchodne mówi jeszcze, że miejsce to nazywa się „siódme niebo” i że następnym razem też możemy u niej przenocować, bo jednak jesteśmy dobrzy. Justyna nam później powiedziała, że mieliśmy do czynienia z czarownicą!

Schodzimy z gór po rurze. Na dole idziemy coś zjeść. Wcinamy szaszłyki, pyszną zupkę i jesteśmy szczęśliwi. Wracamy autobusem. Jesteśmy tak wykończeni, że prawie wszyscy zasypiamy. Przesiadka. Podziwiamy jeszcze piękną bramę i w tle ośnieżone góry. Powstaje tu jakiś wypasiony park miejski.

Tutaj podobno kiedyś będzie pięknie :)

Tutaj podobno kiedyś będzie pięknie :)

Jest potworny upał. Mamy dość. Docieramy do naszej chłodnej sali pod kościołem. Padamy ze zmęczenia, a trzeba jeszcze zrobić zakupy na jutro. Jutro wyruszamy na Jeziora Kulsajskie na dwa dni.

Wysyłamy na zakupy facetów, a co. Biorą plecaki i idą po tradycyjne już hektolitry wody, a także między innymi osiem czekolad i chyba z pięćdziesiąt snikersów!

Po powrocie dzielimy zapasy i każdy grzecznie zabiera swój przydział jak w zorganizowanym wojsku.

Asia trochę nam niedomaga. Chyba się przeziębiła w górach. Pijemy lajtowo winko i o dziesiątej idziemy spać. Jutro skoro świt wstajemy.

This entry was posted in Kazachstan i Kirgistan


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044