• Indie i Nepal »
  • Dzień 14, Sobota 23.01.2010 – Słonie. Powrót do Indii
Header

Dzień 14, Sobota 23.01.2010 – Słonie. Powrót do Indii

Jesteśmy podekscytowani, bo dziś będziemy jeździć na słoniach.

Jesteśmy na miejscu. Ładujemy się na słonie, przy pomocy specjalnie do tego skonstruowanych rusztowań.

Dworzec słoniowy

Dworzec słoniowy

No, na pewno nie jest to najwygodniejszy sposób podróżowania:) Słoniki są jednak cudowne. Takie nieporadne, grzeczne, trochę jak dzieci. My dziewczyny z Tomkiem jedziemy na prawdziwym gigancie, a Bartek z Astronomem wsiadają na jakiegoś młodziaszka, który trochę szaleje, włazi gdzieś w krzaki, w ogóle nie przejmuje się niczym:) Natomiast nasz słoń ze stoickim spokojem wynajduje sobie kijaszki, łapie w trąbę i drapie się, a to za uchem, a to po nodze. Jest pocieszny.

Wcześniej poczochraliśmy się z 9-miesięcznym (250 kg) maluchem :)

Wcześniej poczochraliśmy się z 9-miesięcznym (250 kg) maluchem :)

Widzimy całe stada jeleni. Nie boją się w ogóle, ponieważ zapach słonia jest na tyle intensywny, że zabija zapach człowieka.

"Piesek" Bartka i Astronoma

„Piesek” Bartka i Astronoma

Cudowna przejażdżka dobiega końca. Idziemy jeszcze do jakiegoś muzeum. Jest makabryczne. Powciskane płody zwierząt w ciasne słoiki z brudną, zielona wodą, ale bawimy się dobrze. Uwagę Ani szczególnie przykuwa jeden eksponat, a mianowicie jądra tygrysa.

Był sobie człowiek

Był sobie człowiek

Ostatnie cudowne chwile w rezerwacie Chitwan spędzamy nad rzeką, grzejąc się na słoneczku, pijąc piwko i obserwując jakąś grupkę turystów fundujących sobie kąpiel ze słoniem.

Oj, jest tu co szorować

Oj, jest tu co szorować

Ruszamy naszym super private transportem w drogę powrotną do Indii. O czasie docieramy do granicy, fakt warty wzmianki:) Targujemy busa, ale nie jest łatwo. W końcu decydujemy, że nie będziemy przepłacać za całego busa, tylko płacimy za konkretne miejsca, mając nadzieję, że już nie znajdzie nikogo, zresztą zajmujemy niemal całego busa, więc nie bardzo jest gdzie. Jak się okazało byliśmy w dużym błędzie.

Według naszych standardów bus był przeznaczony na 7 osób, tymczasem upchało się w nim osób 12 plus kierowca!!! Makabra! Nie dość tego. Wsiada jeszcze jeden, z przodu, i kierowca bierze go na kolana!!! Za chwilę wsiada kolejny i siada na kolana Ani, obmacując ją przy okazji po nogach, ale tego było już za wiele. Wypchaliśmy go.

Nie tylko nasz busik był przeładowany :)

Nie tylko nasz busik był przeładowany :)

Ujechaliśmy zaledwie kawałeczek, a tu znów przerwa. Tym razem na kolację w jakiejś strasznej budzie. Jak oni nie szanują czasu! Jest już przecież dawno ciemna noc, nie spieszy im się do domu?! Jesteśmy naprawdę wkurzeni! ‘Kochamy ten kraj!’

W końcu docieramy do Gorathpur. Wchodzimy na dworzec. Znów szok. Calutka podłoga pokryta śpiącymi ludźmi. Płacz dzieci, żebracy, bród, odór moczu, toboły! Nie ma nawet jak dojść do kas. Trzeba normalnie chodzić ludziom po głowach.

Nagle wpadają jacyś strażnicy dworcowi z kijami i dawaj okładać tych śpiących. Krzyczą coś, a ludzie jak robaki rozpełzają się czym prędzej.

Jesteśmy przerażeni. Przeszła nam od razu ochota spędzenia nocy na dworcu i czekania na nasz pociąg. Marzymy tylko o tym, żeby jak najprędzej stąd uciec.

Szukamy miejsc w makabrycznych motelach przydworcowych, ale wszędzie full. Wysyłają nas do jakiegoś, chyba najbardziej wypaśnego hotelu President w mieście.

Cena, jak na ich realia, gigantyczna, ale dla nas, to i tak nadal taniej niż w schronisku w Wołosatem. Zresztą nie mamy wyjścia. Możemy jeszcze wrócić na ten straszny dworzec, ale chyba nikt nie ma na to ochoty.

Pokoje ujdą, ale żadna rewelacja jak na tą cenę. Oczywiście miała być hot water, której nie ma, a po ścianach w łazience chodzą karaluchy, ale nie rusza nas to zupełnie. Jest za to dmuchawa w oknie, która grzeje i ciągle wypada. Rozkoszujemy się ciepełkiem i tęsknimy do schroniska w Wołosatem :) .

Przychodzą chłopaki. Łoimy whisky i przeprowadzamy rozmowę oczyszczającą, bo nadeszła na to pora. Złojeni i oczyszczeni idziemy spać.

This entry was posted in Indie i Nepal


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044