Header

Dzień 15, Sobota (26.07.2008) – Barachołka

Zwlekamy się dość późno. Nikomu nic się nie chce. Ustalamy plan na nasz ostatni dzień w Kazachstanie. Jakieś zwiedzanko, zakupy, a wieczorem impreza imieninowa Ani!

Miasto wydaje nam się jakieś swojskie. Nie dziwią nas już ludzie, autobusy, ruch uliczny. Czy my na pewno jesteśmy w Ałmacie? Wszystko jest takie ładne, czyste, eleganckie. Zupełnie inne niż pierwszego dnia!

Szukamy bankomatu. Nie jest to łatwe, a najgorsze, że nikt nam nie umie pomóc. Masakra. Po wielkich trudach, jest w końcu.

Muzeum Narodowe w Ałmaty

Muzeum Narodowe w Ałmaty

Następnie szukamy Muzeum Kazachstanu, które chcemy zwiedzić. I tu znów problem. Nikt z zatrzymanych przechodniów nie wie, gdzie mieści się owe muzeum?! Cudem trafiamy.

Zwiedzamy muzeum. Bez rewelacji. Odnajdujemy wśród narodów kazachskich też Polaków i nasze stroje krakowskie. Sympatyczny akcent. Zdecydowanie najciekawszy był ołtarzyk prezydenta Nazarbajewa.

Ołtarzyk urzędującego prezydenta

Ołtarzyk urzędującego prezydenta

Jedziemy na Barachołkę, potężny bazar, na którym jest podobno wszystko, a najwięcej, jak sama nazwa wskazuje, różnego barachła.

Barachołka

Barachołka

Wjeżdżamy w inny świat. Tłok, krzyki, trąbienia, babcie z wózkami, sklepy, budy, jadłodajnie. Zapstrykujemy się na śmierć.

Zjadamy też obiad w jednej z knajp. Wygląda strasznie, ale jedzenie pycha i to za grosze. Rozłazimy się po bazarze, robimy zakupy i wracamy.

Sprzedaż z wózka to sprytny patent na uniknięcia opłaty za miejsce postojowe :)

Sprzedaż z wózka to sprytny patent na uniknięcia opłaty za miejsce postojowe :)

W drodze powrotnej robimy jeszcze zakupy imprezowe. Będzie nawet sałatka owocowa!

Impreza. Odwiedza nas też oczywiście o. Eliot. Modlimy się psalmami. Później Ania zostaje pobłogosławiona i można w końcu polać pierwszą banię. O. Eliot też z nami łoi i stwierdza: „Wypiłem z wami więcej wódki niż przez cały rok.” My na to: „My też”:) Oczywiście śpiewamy sobie i gramy na gitarce.

Po pewnym czasie o. Eliot nas niestety opuszcza, ale my zostajemy dzielnie na stanowiskach i rozpoczynamy naszą słynną grę w psychiatrę! Psychiatrą zostaje oczywiście Agnieszka. Najczęściej padało pytanie „Jakiego koloru jest twój ręcznik?” Na hasło „Biały, brudny” jeden z pacjentów się oburzał i krzyczał psychiatra! Psychiatra miał też nie mały problem z odnalezieniem „przystojnego, w łosiowej koszulce i w okularach” mężczyzny:).

Agnieszka psychiatra próbuje nas uleczyć. Bezskutecznie :)

Agnieszka psychiatra próbuje nas uleczyć. Bezskutecznie :)

Wszyscy w końcu zostali uzdrowieni, ale psychiatra złoił się na maksa i wzięło ją na wyznania: „Hej wiecie co, wszyscy jesteście fajni”, „Lubię was”, „Na następną wyprawę jadę tylko z wami” itp. Wszyscy bardzo uszczęśliwieni idziemy spać.

This entry was posted in Kazachstan i Kirgistan


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044