Header

Dzień 3, Poniedziałek (14.07.2008) – Medeo

Wstajemy skoro świt o 11. No cóż, dla nas to i tak bardzo wcześnie jeśli wziąć pod uwagę czterogodzinną różnicę czasu, nie mówiąc już o zmęczeniu, które trzeba odespać.

Ruszamy na miasto. Docieramy do biura turystycznego, które mamy nadzieję, załatwi nam wizy kirgiskie i inne atrakcje.

W biurze spędzamy ponad 2 godziny, ale udaje nam się niemal wszystko załatwić po naszej myśli. A mianowicie całodniową wycieczkę do Kanionu Czeryńskiego, tzw. skore czyli ekspresowe wizy kirgiskie, za które płacimy jak za słone zboże, ale co tam, trudno pewnie więcej tu nie przyjedziemy, oraz jakieś dziwnie tanie bilety do Kirgistanu. Pani przy nas to załatwia, słyszymy tylko strzępki rozmowy. „Gdzie ich wysadzić, gdziekolwiek, to turysty, oni sobie poradzą, a kakaja familia”, Astronom odpowiada, że Zdzisław, pani coś tam drugiej próbuje powtórzyć: „Że-di-sław”:)

Młodzi Kazachowie

Młodzi Kazachowie

Jedziemy zaliczyć jedną z atrakcji Ałmaty. Medeo, jest ogromnym kompleksem sportowym, który jednak czasy swojej świetności ma dawno za sobą. Można jednak tu pojeździć na rolkach lub zimą na łyżwach na ogromnym lodowisku.

Medeo

Medeo

Niewątpliwie największą atrakcją jest to, że dookoła są piękne góry. W ogóle Ałmaty jest przepięknie położone. Dookoła miasta można podziwiać, ośnieżone nawet w lecie, szczyty. Są jednak często przesłonięte paskudnymi blokowiskami budowanymi bez ładu i składu. Może kiedyś mieszkańcy Ałmaty docenią co mają i zadbają bardziej o ekspozycje tych pięknych gór. Tymczasem, żeby je podziwiać trzeba trochę wyjechać z miasta, jak np. do Medeo.

...a niebo nade mną jak góry...

…a niebo nade mną jak góry…

Spędzamy miło czas oglądając jak Bartek z Futrzakiem próbują ograć dwóch Kazachów. Udaje im się to, ale Pietrucha prawie wybija Futrzakowi palec. Nasi dzielni chłopcy!

Pabieda :)

Pabieda :)

Ruszamy dalej w górę dokąd prowadzi 850 schodów, na których można wyzionąć ducha! Dlaczego ci przystojni motocykliści, których Ania poderwała na dole nie zabrali nas ze sobą? Jakoś doczłapujemy do końca.

mamaFoto.pl w drodze na szczyt

mamaFoto.pl w drodze na szczyt

Na górze dzwoni pani z biura i informuje nas, że jak chcemy skore wizy to musimy jeszcze dopłacić po 1000 tengów! Zastanawiamy się dla kogo ta łapówka, czy dla konsula, czy może dla sympatycznej pani Ludmiły z biura?!

Idziemy na krótki spacerek, podziwiamy górki, ale niestety musimy już wracać, bo nam ucieknie ostatni autobus do miasta. Znajdujemy jeszcze czas na szaszłyki baranie, podawane z cebulką, smakują doskonale.

Restauracja 3 gwiazdek nie miała, ale szaszłyki palce lizać

Restauracja 3 gwiazdek nie miała, ale szaszłyki palce lizać

Wracamy do miasta i idziemy zrobić zakupy na jutrzejszą wycieczkę do kanionu. Pani Ludmiła mówiła, że tam jest pustynia i trzeba zabrać zapas wody. Kupujemy 14 półtoralitrowych butelek wody mineralnej na jutro (chyba jesteśmy szaleni, jak my to zabierzemy), plus wino, wódeczkę i pepsi na wieczór.

Przychodzi ojciec Eliot. Pijemy winko i drinki, tak lajtowo, żeby nie robić Justynie obciachu. Tak jak nam przykazała, jak będziecie pić, to tak, żeby nikt nie widział, a butelki lepiej zabierajcie ze sobą:) Justyna spoko, ojciec winkiem się poczęstował więc wszystko jest ok., przecież nie będziemy nikogo udawać. Wyciągamy oczywiście gitarkę, śpiewamy, ojciec też daje nam próbki swojego talentu i obiecuje, że jeszcze zagra.

This entry was posted in Kazachstan i Kirgistan


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044