• Chiny »
  • Dzień 7, piątek (04.05.2007) Podróż do Guilin
Header

Dzień 7, piątek (04.05.2007) Podróż do Guilin

Wstajemy z dużym zapasem, żeby nie zaliczyć wczorajszej wtopy i jednak zdążyć na pociąg. Pada.

Deszczowy poranek w Szanghaju

Deszczowy poranek w Szanghaju

Decydujemy się więc wziąć taksówki i to było zbawienne, bo po pokazaniu biletów taksówkarzom zawieźli nas na jakiś zupełnie inny dworzec, trzeci! Sami pojechalibyśmy pewnie na jeden z tych, który znamy. Tym razem dworzec jest super nowoczesny z profesjonalną obsługą i super oznaczeniami po angielsku więc bez problemu odnajdujemy poczekalnię i wejście na nasz peron.

Fryzura na długą podróż (to nie był dworzec w Szanghaju :))

Fryzura na długą podróż (to nie był dworzec w Szanghaju :) )

Cóż za przyjemna odmiana po dworcu pekińskim. Cała poczekalnia oczywiście się nam przypatruje, tacy jesteśmy interesujący:). Tylko przekraczamy próg wszystkie głowy, a jest ich niemało, odwracają się w naszą stronę. Zaczynamy pomału się do tego przyzwyczajać, że wszędzie gdzie się pojawiamy wzbudzamy sensację.

Tym razem nie mamy już burżujskich biletów na soft sleepera, więc się zastanawiamy co zastaniemy. Jest jednak spoko. Pociąg przypomina rosyjskie plackarty, tzn. nie ma przedziałów. Jest miło, czysto, pościel z falbankami i wcale nie hard :) Szybko się zadamawiamy. Gramy na gitarce, śpiewamy. Cały wagon słucha, mają zadowolone miny, więc jest superowo!  Co prawda było małe podenerwowanie jak okazało się, że Jodas nie kupił Astronomowi ziemniaczków, a Dorotce zupki z makaronem ryżowym, co nie omieszkali mu później wypominać przez cały wyjazd :)

Prowiant na długą podróż :)

Prowiant na długą podróż :)

Poradziliśmy sobie jednak, bo okazało się, że po pociągu rozwożą gotowe zestawy z jakimś dziwnym jedzeniem, ale za to na ciepło. Ryzykujemy i bierzemy coś co wygląda w miarę. Były też do wyboru np. kurze łapki na patyku, ale jakoś nikt nie miał na nie ochoty. Kupione jedzenie ujdzie, co prawda nie wiadomo co to, ale trudno coś jeść trzeba :)

I tak zlatuje nam cały dzień w podróży. Troszkę też popijamy do kolacji i nie tylko, a po zgaszeniu światła jeszcze troszkę rozmawiamy „o życiu i o śmierci, a rano zrobię jajecznicę”.

This entry was posted in Chiny


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044