Header

Dzień 8, Niedziela 17.01.2010 – Saranath

Wstajemy w środku nocy na rejs łodzią po Gangesie. Gość prowadzi nas ciemnymi uliczkami. Mijamy śpiących na ulicach Hindusów. Idziemy w stronę ghatu śmierci. Po drodze stosy drewna i prowizoryczne wagi, na których się odważa drewno do spalenia zwłok.

Sprzedawca drewna do stosów pogrzebowych

Sprzedawca drewna do stosów pogrzebowych

Płyniemy. Waranasi wyłania się pomału z mgły i ciemności. Jest magicznie.

Nasz przewodnik-wioślarz też wyglądał jak z tamtego świata

Nasz przewodnik-wioślarz też wyglądał jak z tamtego świata

Nagle patrzymy, a obok przepływa niedopalony trup!!! Szok! To prawda! W Gangesie pływają niedopalone szczątki i nie jest to żadna bajka. Brr.

My po bliskim spotkaniu z trupem

My po bliskim spotkaniu z trupem

Wracamy i zbieramy się. Jedziemy do Saranath. Targujemy motoriksze.

Zwiedzamy parczki i świątynie. Jedna świątynia, Dżinizmu, jest szczególnie ciekawa, a opowieści mnicha są dla nas wręcz szokujące.

Z wielkim zaangażowaniem rozprawia o kapłanach, którzy chodzą nago, z fiutami na wierzchu i opowiada jakieś niestworzone historie o pikokach, co rozmnażają się bezdotykowo. Guru Dżinizmu niczego nie dotyka, nie jeździ, żyje w lesie, leczy się ziołami, nie myje się, żeby nie zabijać bakterii. Ma tylko wachlarzyk z piórek pikoka (pawia), którym zakrywa swojego dicka jak grows up! (W kwestii wyjaśnienia: guru pojawia się przy okazji różnych świąt wśród normalnych ludzi, kobiet też, a jest przecież mężczyzną). Otwieramy coraz szerzej oczy ze zdumienia. W XXI wieku ludzie wierzą w takie bzdury!!! Opowieść pana jest bardzo bogato ilustrowana zdjęciami, więc mamy  prawdziwy wgląd w jaininizm i wygląd guru. Kurcze, szkoda tylko, że nie ma tu prawdziwego guru, którego moglibyśmy sobie obejrzeć:)

W niektórych miejscach czas się zatrzymał

W niektórych miejscach czas się zatrzymał

Wracamy po bagaże i ruszamy na autobus do Nepalu. W naszym hoteliku spotykamy jeszcze nawiedzona Polkę, która sama podróżuje już od kilku miesięcy i wcale jej się nie spieszy wracać. Co więcej, na pytanie jak jej się podoba w Indiach, z namiętnością odpowiada Kocham ten kraj. No cóż, jest tu ciekawie, szokująco, często fascynująco i magicznie, ale żeby od razu kochać. Co to, to nie.

Dworzec autobusowy. Otacza nas banda naganiaczy. Jakaś Nepalka czepia się nas kurczowo, żeby czuć się bezpieczniej. Kłócą się wszyscy o nas, do którego autobusu wejdziemy. Masakra.

Dobra wsiadamy. Autobus gorszy niż nasze słynne ogórki. Twarde siedzenia, ciasno, syf, kurz i to ma być nocny autobus! No to będzie przeprawa, gorsza niż z La Paz do Uyuni w Boliwii.

Kierowca oczywiście chce nas naciągnąć i karze płacić za bagaże, ale się nie dajemy.

Jedziemy. Telepie niemiłosiernie. Do tego robi się coraz ciaśniej. Gość dopycha i dopycha kolejnych Hindusów, którzy lampią się na nas bez obciachu. O spaniu nie ma mowy.

This entry was posted in Indie i Nepal


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044