• Chiny »
  • Dzień 8, sobota (05.05.2007) Guilin
Header

Dzień 8, sobota (05.05.2007) Guilin

Docieramy do Guilin. Idziemy od razu w kierunku hoteliku, który udało nam się zarezerwować jeszcze w Szanghaju. Jest podobno naprzeciwko dworca. Rzeczywiście był bliziutko i trafiliśmy bez większego problemu.  Hotelik okazał się istną enklawą dla turystów z Europy. Poczuliśmy się niemal jak w domu. Z każdym można się dogadać, w menu normalne jedzenie i dają normalną herbatę! Spotykamy nawet turystów z Polski. Parę z Wrocławia z trzynastomiesięczną Emilką!

Przedpołudnie spędzamy na załatwianiu wycieczek i po udanych negocjacjach wyruszamy zwiedzić miasto. Samo miasto jest dość nowoczesne, ale sceneria jest wyjątkowa. Charakterystyczne górki z chińskich rycin. Podobno to właśnie te tereny są pierwowzorem znanych nam obrazków z chińskich knajp.

Guilin i charakterystyczne ostańce wapienne

Guilin i charakterystyczne ostańce wapienne

Jedziemy zwiedzić jakąś czadową Jaskinię Trzcinowego Fletu”. Wyczytujemy z przewodnika jak tam dojechać i sukces, choć wcale nie było to takie łatwe. Największy problem to znaleźć odpowiedni przystanek i dogadać się gdzie mamy wysiąść, ale jakoś się udaje.

Jaskinia trzcinowego fletu

Jaskinia trzcinowego fletu

Jaskinia rzeczywiście jest przepiękna, wspaniale oświetlona i wcale nie było w niej zimno i niepotrzebne było kupowanie chińskiej bluzki na straganie:) Przy wyjściu skąpałam się jeszcze trochę w jaskiniowym bajorku, ale było tak gorąco, że momentalnie wyschłam. Jest tu już klimat tropikalny co daje nam się we znaki. Duszno, parno,  temperatura powyżej 30 stopni i potworna wilgotność. Włazimy jeszcze na jedną z tych dziwnych górek i podziwiamy panoramę miasta i pól ryżowych. Na dole kupujemy słodkie bataty. Dobre. Idziemy zobaczyć chiński, dla nas dziwny, cmentarz i jedziemy jeszcze zaliczyć jakiś miejski park.

Chiński cmentarz

Chiński cmentarz

Park wporzo, z okolicznych górek roztacza się super panorama miasta, ale jest ogromny i nie każdy ma siłę żeby się dalej wspinać i szukać jakiegoś Buddy w skale. Dzielimy się więc. Część zwiedza niziny oglądając świątynie buddyjskie, a reszcie udaje się w końcu dostrzec jakieś wizerunki buddyjskie.

Ukryta w skale świątynia buddyjska

Ukryta w skale świątynia buddyjska

Dobra wracamy do centrum, pora coś zjeść. Wysiadamy i idziemy do jakiejś dość dobrze wyglądającej knajpki. Ponieważ jest nas dużo, przygotowują nam stół na tyłach. Dobra może być. Udaje nam się dostać menu po angielsku, w którym jest również pies! Brr! Ok. zamawiamy jakieś ichniejsze specjalności i czekamy z niecierpliwością. Przynoszą nam wielkie gorące, dymiące garnki w kształcie misek, a w nich kurczak, i owszem, ale ze wszystkim, tzn. można było znaleźć oczko, pazurki, dziobek czy móżdżek! Gdyby nie to, to byłoby całkiem dobre, bo dania były fajnie zrobione i przyprawione, ale jak tu jeść gdy oko na ciebie patrzy.

Idziemy dalej. Po drodze oglądamy takie obrazki, jak np. knajpy z żywym menu. Siedzi sobie po prostu jakiś źwirz w klatce lub pływa w misce, a ty podchodzisz, pokazujesz, że chcesz to czy to i pan na twoich oczach to zabija i przyrządza, no cóż przynajmniej masz pewność, że to co zjesz będzie świeżutkie.

Trochę dalej ukazują się naszym oczom dwie przepięknie oświetlone pagody wyrastające wprost z wody. Jest już ciemno więc widok jest super.

Pagoda słońca i pagoda księżyca

Pagoda słońca i pagoda księżyca

Idziemy je zwiedzić. Czadowo. Do drugiej pagody przechodzi się tunelem pod wodą i widać śpiące pomarańczowe rybki. W knajpce dla turystów postanawiamy napić się herbaty. Jest bardzo sympatycznie, jakaś pani Chinka gra na czymś przypominającym harfę, a i herbatka jest całkiem wporzo choć wygląda jak woda.

Pani tak pięknie grała, że nie zapytaliśmy o ceny w knajpie...

Pani tak pięknie grała, że nie zapytaliśmy o ceny w knajpie…

Robi się trochę mniej sympatycznie, gdy okazuje się, że herbatka kosztuje 100 yuanów! Pora wracać. W hoteliku jest czas wolny, każdy zajmuje się czym chce. Ktoś robi pranie, ktoś siedzi na Internecie inni grają w bilard i nikt nie chce łoić chińskiej wódki:) Ciekawe dlaczego?

This entry was posted in Chiny


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044