Header

Dzień 9, Sobota (14.03.2009) – Okolice Cuzco

Wstajemy sobie spokojnie na dwudniową wycieczkę do „Maciu Piciu”, gdy nagle wpada Tomek i zdenerwowany woła, żeby do nich pójść, bo Asia się źle czuje.

Idziemy, patrzymy, a Asia leży cała sztywna, niczym nie może ruszyć, nawet mięśnie twarzy ma wykrzywione i wygląda naprawdę strasznie. Wszyscy jesteśmy przerażeni. Na szczęście Natalia jest przytomna i zarządza: wszyscy masują Asię, trzeba rozmasować skurczone mięśnie. My, dotychczas bezradni, jesteśmy szczęśliwi, że w końcu ktoś nam powiedział co robić. Zabieramy się do dzieła.

Wszyscy stoimy nad biedną Asią i masujemy ją co sił, ufając, że wszystko będzie dobrze. Ciągle mamy jeszcze w pamięci wczorajsze opowieści Natalii, jak to jej koleżanka, po napadzie soroche w Peru, do dziś jest rośliną i rusza tylko jednym okiem! A zaczęło się właśnie od sparaliżowania mięśni!

Po jakimś czasie nasze wysiłki chyba przynoszą efekty, bo mięsnie zaczynają się rozluźniać. Przyjeżdża też wezwany wcześniej lekarz i zabiera biedną Asię do szpitala!

Przychodzi nasz przyjaciel Ronaldo. Tłumaczymy mu, że dziś wycieczka nie wchodzi w grę, i że chcemy ja przełożyć na następny dzień, mając nadzieję, że Asia dojdzie szybko do siebie. On oczywiście wszystko rozumie, ale trzeba dopłacić 200 dolców. No cóż, zarówno on jak i my doskonale wiemy, że nie mamy wyjścia. Ronaldo jest jednak bardzo wspaniałomyślny, mówi, że weźmie nas dzisiaj na darmową wycieczkę po ruinach. Co prawda trzeba będzie sobie kupić bilet wstępu za 70 soli, ale jak będziemy chcieli obejrzeć ruiny tylko z zewnątrz, to nie musimy go kupować. Dobra jest jakieś mały promyczek w tym wszystkim dzisiaj. Jedziemy po południu na darmową wycieczkę, a jakby inaczej.

W Pisaq również królują kapelusze

W Pisaq również królują kapelusze

Tymczasem sami skoczymy do pobliskiego Pisaq w Świętej Dolinie i tam pozwiedzamy targ z tubylcami i może jakieś ruiny Inków.

Szukamy przystanku, ale pani nas wprowadza w błąd i trafiamy nie tam gdzie trzeba. Jakoś dogadujemy się z taksówkarzem i trafiamy na dziwny dworzec, a właściwie budy, gdzie jakiś gość sprzedaje bilety. W prowizorycznej poczekalni siedzą sami tubylcy (faceci) i oglądają jakąś kreskówkę w telewizji! Świetnie się przy tym bawią.

Ruszamy lokalnym autobusem z naturalsami. Fantastyczne są te Peruwianki w tradycyjnych strojach, męskich kapeluszach, uczesane w dwa warkocze, i to nie tylko młode dziewczyny się tak czeszą, ale stare babcie również! Po drodze super widoki, góry usiane inkaskimi ruinami. Pełno jest tego dookoła.

Pisaq bardzo sympatyczne miasteczko, ale opisywany w przewodniku targ okazał się kolejnym bazarem z tandetą dla turystów. Wchodzimy do jakiegoś lokalnego baru. Pani do nas desajuno i desajuno. My ni hu hu nie wiemy o co jej chodzi. W końcu machamy ręką i mówimy dobra desajuno. Desajuno okazało się pysznym śniadaniem za 3 sole!!! A jednak można zjeść za grosze w Peru.

Bazarek, kantorek, klimaty jak na nowohuckim tomeksie

Bazarek, kantorek, klimaty jak na nowohuckim tomeksie

Docierają do nas wiadomości ze szpitala. Wszyscy oddychamy z ulgą. Wracamy jedną taksówką w siedem osób, część jedzie po prostu w bagażniku na kucaka. Furtaki na szczęście już w hotelu. Asia bryka jakby nigdy nic, natomiast Tomek znów zielony. Kto by pomyślał, takie wysportowane Futrzaki, a najgorzej to wszystko znoszą.

Dobra pora na super darmową wycieczkę na ruiny. Jakiś przystojniaczek prowadzi nas na plac, a tam nasz friend Ronaldo. Lekko zszokowany, tak jak zresztą i my, że zamiast Tomka widzi Asię, całą i zdrową! Wsiadamy w super autokar i krążymy z dobre pół godziny, zbierając pasaheros, ciągle wracając w to samo miejsce! Dojeżdżamy do pierwszego punktu programu, Kurikanczy, największego zabytku Inków, niegdyś pokrytej złotem świątyni ze złotymi, naturalnych rozmiarów figurami ludzi, zwierząt, kwiatów, roślin. Musiało być rzeczywiście cudne. I tu pierwsza niespodzianka. Okazuje się, że trzeba kupić pierwszy bilet za 10 soli. No dobra, może chociaż raz kupimy. Część wchodzi, reszta czeka na zewnątrz, dość długo, bo pan przewodnik jest poważnie przejęty rolą.

Dobra, jedziemy dalej super autobusem za darmo. Wysiadka przy ruinach Saksaywaman. Tym razem bilet kosztuje naprawdę dużo i w dodatku okazuje się, że wcale nie jest tak, jak zapewniał Ronaldo, że nie musimy go kupować jak nie chcemy, bo wycieczka pojedzie dalej bez nas, a my zostaniemy w dupie, a w dodatku wcale nie można sobie z zewnątrz obejrzeć ruin bez biletu, bo ich po prostu nie widać! No niezłą darmową wycieczkę nam zafundował nasz friend Ronaldo.

Zaraz, zaraz, a gdzie Astronom i Natalka!? My tu kombinujemy co robić, a oni dawno zwiedzają sobie spokojnie ruiny na krzywy ryj, gdzie weszli za kiblem!!! No to dawaj, poinstruowani co i jak, wszyscy pojedynczo, żeby się nie rzucać w oczy, wchodzimy za kiblem na krzywy ryj:) Od razu humorki nam się poprawiają, że to tym razem my ich, a nie oni nas zrobili w konia, he, he.

Wchodzimy po cichutku za kibelkiem

Wchodzimy po cichutku za kibelkiem

Miękną tylko Beatka z Rafałem, którzy grzecznie kupują bilety i maszerują za przewodnikiem. My natomiast olewamy wycieczkę i robimy sobie super spacer, najpierw do Chrystusa na szczycie, skąd podziwiamy Cuzco, a następnie schodzimy w dół urokliwymi uliczkami do samego centrum, po drodze racząc się pyszną kukurydzą, z ogromnymi białymi ziarnami, zagryzając dziwnym serkiem.

Widok na główny plac Cuzco z poziomu Christo Blanco

Widok na główny plac Cuzco z poziomu Christo Blanco

Spotykamy się wszyscy w hotelu. Rafały opowiadają o cudownej wyciecze za darmo, a biedny Furtak w końcu zwleka się łóżka. Idziemy wszyscy na kolację, ale nic nam się nie podoba. Decydujemy się w końcu i siadamy w jakiejś obleśnej, chińskiej knajpie, pada pytanie: kto chce tu zostać? Cisza. My w śmiech. W końcu jemy w jakimś barze niezbyt smacznie. W hotelu próbujemy coś jeszcze wypić, ale wrażenia, zmęczenie, soroche nie dają. Padamy.

This entry was posted in Ameryka Południowa


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044