• Syberia »
  • Dzień pierwszy 27.07.2004
Header

Dzień pierwszy 27.07.2004

Na dworcu w Brześciu (Białoruś)

Na dworcu w Brześciu (Białoruś)

Krakowski dworzec. Właśnie minęła północ. Jeszcze tylko zdjęcie przedwyjazdowe upamiętniające nas świeżutkich i wypoczętych i możemy rozpocząć wyprawę na Syberię.

A oto nasza ekipa: Ania i Laura (czyli aktualne mamafoto.pl, wówczas jeszcze wyłącznie foto :) ), Asia, Dorotka, Ania „Bydlę”, Astronom, Weissman i Piotrek.

W polskim pociągu świętujemy po raz kolejny imieniny Ań. Wypijamy pierwszego „lytra” – porzeczkowa.


6.30 przyjeżdżamy do W-wy i przesiadamy się na pociąg do Terespola. W Terespolu kupujemy bilety do Brześcia i elektriczką przekraczamy granicę. Podziwiamy pomysłowość przemytników.

Wypełniamy też po raz pierwszy dokumenty po rosyjsku, trochę mamy z tym problemy, ale dajemy radę.

W Brześciu znów przesiadka, tym razem na pociąg do Petersburga (na który bilety wysłane przez Nataszę z Rosji przyszły w dniu wyjazdu! Mamy farta, nie ma co).

Dworzec w Brześciu: trochę czekamy na pociąg, trochę się wygłupiamy i trochę focimy. Robimy pierwsze, odjazdowe według nas, zdjęcia. Wszystko nam się podoba, a zwłaszcza ludzie.

Medale to na Wschodzie nieodłączny element ubioru starszych panów

Medale to na Wschodzie nieodłączny element ubioru starszych panów

Zaczynamy czuć wschodnie klimaty. Odwiedzamy też ubikacje. Oj tu też czuć klimat wschodu, delikatny szok, można bez problemu zaglądnąć do sąsiada obok. Wszyscy praktykują „narciarza”.

Kupujemy też obowiązkowo lytra od jakiegoś podejrzanego typka, ale na szczęście nie oślepliśmy po nim, bo Weissman go stłukł.

Wsiadamy do plackarty. Warunki nawet OK. Jest samowar, nie jest źle, zupkę chińską będzie można spokojnie zrobić. Co, my nie damy rady? Świetnie się bawimy wypijając naszego nowego lytra dopóki nie zaczął nas atakować trzyletni Denis „Rozrabiaka”, za którym przychodzą: jego pijana już mama, chłopak mamy i przyjaciel mamy poznany w pociągu. Sasza, bo tak ma na imię nowopoznany przyjaciel mamy i już również nasz, przynosi whisky, którą leje nam do szklanek i po stole (Sasza też już jest nieźle dziabnięty). Bawimy się już mniej świetnie. Żeńścina jest totalnie pijana, pije brudzia i całuje się z nowym przyjacielem, jej chłopak się przygląda, a my bawimy małego Denisa, który wszystkich kocha i jest naprawdę przesłodki.

Noc. Denis płacze na cały wagon: Gdie moja mama? Gdie moja mama? itd. O spaniu nie ma mowy. Połowa wagonu nie śpi. Jakaś kobieta krzyczy: Pokażtie jemu mamu. Za chwilę Denis zmienia płytę: Wodiczku, chociu wodiczku. Kobieta krzyczy: Dajtie jemu widoczku! Koszmarna noc. Jeśli w każdym pociągu Rosjanie będą się chcieli tak z nami integrować to przepadliśmy z kretesem :)

This entry was posted in Syberia


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044