• Syberia »
  • Dzień szósty 01.08.2004
Header

Dzień szósty 01.08.2004

Lądujemy w Irkucku o świcie – 5.20. Nic jeszcze nie jeździ, więc zadowoleni i szczęśliwi, że wylądowaliśmy i znalazły się wszystkie plecaki (Ani plecak wyleciał z dziury ostatni) zjadamy śniadanko zakupione w barze na lotnisku. Są to oczywiście pirożki. Jesteśmy trochę śnięci, bo dla nas jest środek nocy, ale świadomość, że to Irkuck - daleka Syberia powoduje, że szybko odechciewa nam się spać. Większość z nas nie ma zasięgu na komórce. Odbiera, o dziwo, tylko Idea.

O 7.00 zaczynają jeździć marszrutki więc jedziemy na żelieznodarożnyj wagzał.

Autorka bloga przed irkuckim wagzałem

Autorka bloga przed irkuckim wagzałem

Tam naiwni próbujemy kupić bilety do Ułan-Ude. Biletów oczywiście nie ma. Tzn. są, ale dopiero na dzień następny. Pani w kasie jeszcze robi nam nadzieję więc czekamy do 10-tej może jakieś bilety jeszcze się pojawią. W tym czasie zwiedzamy  pobliską cerkiew gdzie z okazji niedzieli jest nabożeństwo (3h). Starocerkiewny język jest jednak kompletnie niezrozumiały.

Biletów nie było również o 10-tej. Po naradach decydujemy się pojechać elektriczką najpierw do Sludianki, a stamtąd następnego dnia do Ułan-Ude. Kupujemy wszystkie potrzebne bilety (oczywiście okazuje się, że ceny podane w przewodniku odbiegają daleko od prawdy), zostawiamy plecaki w kamerze chranienia i zadowoleni wyruszamy na podbój Irkucka. Doświadczamy jeszcze jednej śmiesznej historii, a mianowicie, aby iść do kibelka na irkuckim dworcu trzeba było najpierw nabyć bilet. Bilet do wuceta – niesamowite. Zwiedzamy Plac Kirowa  gdzie znajduje się najdłuższe na świecie przejście dla pieszych.

Najdłuższe na świecie przejście dla pieszych

Najdłuższe na świecie przejście dla pieszych

Przy okazji okazuje się, że ruch uliczny nie jest chyba normowany żadnymi prawami bo przez te pasy trzeba przebiec unikając zderzeń z pędzącymi (raz w jednym kierunku a raz w dwóch) maszynami.  Oglądamy następnie cerkiewki, robimy krótki odpoczynek nad Angarą, zjadamy drugie śniadanko, a może abied i ruszamy dalej na podobno najelegantszą ulicę na Syberii, ulicę Karola Marksa, ale to już chyba odległa przeszłość. Zachwycają nas, czasami zapadnięte po parapety, drewniane domki z pięknie rzeźbionymi okiennicami. Cały Irkuck sprawia raczej ponure wrażenie podupadającej, walącej się, niegdyś zapewne, metropolii.

Zapadanie się domów to efekt topnienia pod domem wiecznej zmarzliny

Zapadanie się domów to efekt topnienia pod domem wiecznej zmarzliny

Totalnie wymordowani, zwiedzaniem, zmianą czasu, wrażeniami wracamy na dworzec. Wsiadamy do elektriczki i jedziemy do Sludianki, jednej z największych miejscowości nad Bajkałem. Jesteśmy wszyscy nieżywi. Wystarczy, że na chwilę usiądziemy od razu zasypiamy. Z okien pociągu po raz pierwszy widzimy Bajkał. Jesteśmy pod wrażeniem, choć widoczność jest nie jest najlepsza. Na dworcu w Sludiance kupujemy też po raz pierwszy wędzone na ciepło i na zimno omule (endemiczna ryba żyjąca tylko w Bajkale, nigdzie indziej nie można jej spróbować). Wyruszamy na poszukiwanie noclegu. Ludzie na dworcu kierują nas do muzeum minerałów, gdzie podobno można znaleźć nocleg. Muzeum okazuje się bardzo przyjemnym miejscem z drewnianymi domkami. Dostajemy duży pokój ze zmyślną trzypiętrową konstrukcją. Miny nam trochę zrzedły, gdy okazało się, że nie ma ani łazienki ani bieżącej wody (jak się później okazało jest to standard na całej Syberii), ale co tam najważniejsze, że mieliśmy lytra i omule!!! W przyjemnej jadalni urządziliśmy sobie zakrapianą kolacyjkę. Szczęśliwi idziemy spać.

This entry was posted in Syberia


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/bartez09/public_html/syberia.m2.x25.pl/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044