• Home
Header

Dzień 20, czwartek (17.05.2007) Pekin, Pałac Letni

Wysiadamy w Pekinie. Czujemy się jakbyśmy wrócili do domu.

Po 3 tygodnia wróciliśmy do "domu"

Po 3 tygodnia wróciliśmy do „domu”

Idziemy do mieszkania Ryśka, gdzie myjemy się i odpoczywamy, ale nie ma co marnować czasu. Idziemy zwiedzać. (więcej…)

Dzień 19, środa (16.05.2007) Armia Terakotowa

O 5 rano wysiadamy w Xi’an. Po raz ostatni kupujemy bilety pociągowe. Tym razem do Pekinu. Pytamy się o cenę. Drogie. Idziemy więc na poszukiwania bankomatów. Udaje się, ale nie było to konieczne, bo bilety okazały się ostatecznie dużo tańsze. Za to znów mamy wszyscy miejsca na trzecim poziomie.

Jest jeszcze dość wcześnie więc trochę się rozłazimy.

Centrum Xi'an

Centrum Xi’an

Po powrocie Jodas opowiada historię z kibelka. Wchodzi, płaci i dziadek go prowadzi. Dziadek bez obciachu odsłania pierwszą zasłonkę, a tam Chińczyk, za następną Chińczyk i następną i następną. Jodas wyrywa się dziadkowi i ucieka:) (więcej…)

Dzień 18, wtorek (15.05.2007) Podróż do Xi’an

Wstajemy i zbieramy się na pociąg.

Ranek powitał nas deszczowo...

Ranek powitał nas deszczowo…

Na straganach kupujemy sprawdzoną już pyszną kaczkę tym razem wrzeszcząc: no ciach, ciach. Do tego buły na parze i pomidorki. (więcej…)

Dzień 17, poniedziałek (14.05.2007) Leshan

Wysiadamy w Emei. Jest około 11 więc dość późno, ale mamy nadzieje, że zdążymy zobaczyć tego największego na świecie Buddę.

A Budda naprawdę jest ogromny

A Budda naprawdę jest ogromny

Pierwszą rzeczą do załatwienia są oczywiście bilety na dalszą trasę czyli do Xi’an. Pani w kasie jednak tradycyjnie ni hu hu. (więcej…)

Dzień 16, niedziela (13.05.2007) W drodze do Syczuanu

Wstajemy znów skoro świt. Chińskie śniadanie, pakowanie i na autobus. Niestety z Lijiangu nie ma pociągów. Jedynie autobusy i to tylko kursujące w dzień ponieważ trasa jest  zbyt niebezpieczna, wysokie góry, najwyższa przełęcz ma ok. 3 tyś. Czeka nas 8 godzin jazdy do miejscowości Pendzihuja czy jakoś tak, gdzie będziemy łapać pociąg nocny do Emeishanu.

Jedziemy przez góry i znów podziwiamy widoki z okien, które marzy nam się uwiecznić. Próbujemy jak się da.

Tysiące poletek ryżowych zalanych wodą

Tysiące poletek ryżowych zalanych wodą

Po ładnych kilku godzinach jazdy jest przystanek na kibelek i jedzenie. (więcej…)

Dzień 15, sobota (12.05.07) Wąwóz Skaczącego Tygrysa cd.

Wstajemy. Leje deszcz. Nie przeraża nas to jednak. Zamawiamy śniadanko iście europejskie, bo naleśniki. Kupujemy jeszcze płaszcze nieprzemakalne i ruszamy. Idzie się sympatycznie, jest jednak trochę niebezpiecznie bo zrobiło się ślisko, no i góry chowają się za chmurami.

Ostatnie kroki w nieziemskiej scenografii

Ostatnie kroki w nieziemskiej scenografii

Schodzimy wreszcie na dół do ostatniego schroniska. (więcej…)

Dzień 14, piątek (11.05.2007) Wąwóz Skaczącego Tygrysa

Wstajemy skoro świt i jemy zamówione wczoraj chińskie śniadanie. Jakiś obrzydliwy kleik ryżowy na wodzie, coś co przypominało bułki na parze, jajka i całkiem dobre ciasto. Nie jest źle, można się zapchać tą dziwną bułą.

Na dworcu autobusowym okazuje się, że mamy jeszcze godzinkę czasu. Idziemy więc na ten czadowy bazar robić klaty życia. Dziewczyny widziały nawet jak pan Chińczyk w klatkach miał pieski przeznaczone do jedzenia i jednego właśnie obdzierał ze skóry, podczas gdy inne psy się temu przyglądały. Masakra!

Ruszamy. Dojazd do najgłębszego na świecie kanionu (dno kanionu rzeki Jangcy leży na wysokości 2 tys. metrów n.p.m. plus szczyty 3.5 tys. w górę) zajmuje ok. 3 godziny. Kierowca jest jakiś niepociumany. Co chwilę zatrzymuje się i kupuje truskawki. Wjeżdża autobusem z pasażerami w środku na kanał i coś reperują. Potem oddaje na chwilę kierownicę jednemu z pasażerów. Natomiast benzyna w busie ma wlew chyba gdzieś na dachu, bo podczas tankowania paliwo cieknie po oknach!!!

Czasem po stokach gór zsuwają się "kamyczki"

Czasem po stokach gór zsuwają się „kamyczki”

(więcej…)

Dzień 13, czwartek (10.05.2007) Lijiang

Wysiadamy w Dali. Pada. Od razu załatwiamy bus do Lijiangu. Dogadujemy cenę 48 yuanów za osobę. Pani Chinka policzyła: 8 osób razy 48 yuanów to jest 525 yuanów do zapłacenia. Po czym kłóciła się z nami jak próbowaliśmy jej wytłumaczyć, że to powinno być znacznie mniej. Mijamy Dali i jego trzy słynne białe pagody. Miasto wydaje się być super, położone w górach nad jeziorem, ale cóż kiedy czasu brak. Zresztą i tak wszystkiego nie da się zobaczyć. Po drodze znów wspaniałe widoki. Pracujący na polach ryżowych ludzie znów nie będą uwiecznieni jak należy.

Na polu ryżowym (niestety z okna autobusu)

Na polu ryżowym (niestety z okna autobusu)

Dojeżdżamy do Lijiangu i od razu atakuje nas jakaś Chinka, która chce nam zaoferować nocleg w rodzinnym hoteliku. (więcej…)

Dzień 12, środa (09.05.2007) Kunming

Budzą nas, jak to zwykle w pociągu, krzykliwe chińskie reklamy z głośników. Boże, czy tego nie da się wyłączyć, albo chociaż ściszyć?! Okazuje się, że i owszem, da się. Wpadamy na to bawiąc się włącznikiem na korytarzu :)

Pomału zbliżamy się do Kunming. Podziwiamy z okien pociągu słynny kamienny las. Jest rzeczywiście fajowy. Z czerwonej ziemi wyrastają białe strzeliste skałki. Niestety nie będziemy mieli czasu, żeby tam pojechać i połazić więc próbujemy robić foty przez okna :)

Kamienny las - niestety tylko z okna pociągu

Kamienny las – niestety tylko z okna pociągu

Wysiadamy. Miasto leży na wysokości 2000 n.p.m., więc nareszcie nie odczuwa się tej strasznej duchoty. (więcej…)

Dzień 11, wtorek (08.05.2007) W drodze do Kunming

Wstajemy o 5 rano! Jest jeszcze zupełnie ciemno, ale co tam foty życia trzeba zrobić! Ekipa z pokoju Jodasa opowiada, jak Jodas krzyczał przez sen: „Skąd tu się wzięło tyle żółtków, sie sie, bujao”. Musiały go męczyć niezłe koszmary. Tymczasem oglądamy cudowny most bez gwoździa, który pomału wyłania się z ciemności.

Nie tylko most ale i okolica nie zmieniła się tu od kilkuset lat

Nie tylko most ale i okolica nie zmieniła się tu od kilkuset lat

Atakujemy aparatami też jakiegoś biednego przedstawiciela ludu Dong idącego do pracy. (więcej…)

Follow

Get every new post on this blog delivered to your Inbox.

Join other followers: